Merkava

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    7
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

1 Neutral

O Merkava

  • Tytuł
    Nowy

Informacje:

  • Mój samochód
    E34 520i Touring
  • Skąd
    Wrocław

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Odezwałem się w wiadomości prywatnej (prif prif prif hah). Jeżeli chodzi o samego Prinsa - nie mam absolutnie żadnego doświadczenia, jeżeli chodzi o lpg. Znam zasadę jego działania, ale tylko w teorii, ponieważ jest to mój pierwszy samochód posiadający taką instalację. Co do legalizacji, zdążyłem się już troszeczkę zorientować. Butlę i tak od ręki spisuje na straty, nie mam na nią homologacji (podejrzewam, ze homologacja jest, z tym, że nie mam fizycznie żadnych dokumentów to potwierdzających), mimo, że wygląda, jakby miesiąc temu została założona (wybita ważność do 2027). Reszta to kwestia demontażu instalacji, przegląd i jej ponowny montaż. Do legalizacji potrzebna jest faktura montażu wraz z potwierdzeniem wykonania jej zgodnie ze sztuką oraz dokument homologacyjny na butelkę. Dlaczego poprzedni właściciel to olał, nie wiem. Podejrzewam, że te cuda zrobił gościu, który to auto sprowadził w 2016 roku i zarówno jego, jak i następce, od którego de facto kupiłem samochód, po prostu to auto przerosło. Jest w bardzo fajnym stanie technicznym, natomiast do zrobienia jest masa pierdół i detali, które chyba próbowali ratować próbami druciarstwa. Całe szczęście, że nie widzę większych śladów dewastacji z tym związanych. Nawet druciarstwo im się nie udało. Ale ja mam czas, ja to zrobię, powoli, bez pośpiechu, dostanie....no może nie do końca nowe życie, ale na pewno jeszcze wiele lat radości z jazdy. Wstępny plan na tę sytuację mam taki (jeszcze muszę go przedyskutować, więc super, że efendi się odezwał), żeby u gazownika odpiąć instalację, zdjąć wtryski, zaślepić kolektor i wtedy będę mógł go spokojnie zdemontować (kolektor) wraz z całym dolotem i zrobić pełną jego regenerację (nie jest najgorzej, wydaje się szczelny, ale dobrze by było się tym zająć już raz a porządnie), czyli: wymiana wszystkich gum i uszczelek, wężyków, wężyka od odmy, pełne czyszczenie przepływki, krokowca, przepustnicy itd. Po poskładaniu tego pojeżdżę trochę na benzynie, żeby się dobrze zaadaptował i dopiero wtedy będę myślał o ponownym montażu gazu. Generalnie zarówno jak go kupiłem na jesień, tak i teraz, gdy nie ma tych kaprysów, instalacja zachowuje się całkiem w porządku. Przełącza się dość płynnie, przy większych obrotach wręcz nieodczuwalnie, pracuje równo, przy otwartej przepustnicy trzyma obroty. Co do mocy to się nie wypowiem, to M50B20 z Vanosem, więc trudno tu oczekiwać jakich spektakularnych osiągów, sam vanos dosyć późno reaguje (min. 3-3,5 tys obrotów). Pewnie też wymaga przeglądu, ale to jeszcze nie teraz. W skrócie: pracuje i toczy się prawidłowo, adekwatnie do mocy, przebiegu i wieku auta. I to jest właśnie to, czego oczekuję - wygodne i ciekawe toczydło. Z wdziękiem! Moim zdaniem to kwestia dobrego przeglądu, ponieważ autko stało sobie ze 2 miesiące nie jeżdżone, jeżeli była przy montażu jakaś fuszera, lub wada fabryczna, to zima mogła zebrać swoje żniwo. Pisząc pierwszy post tematu przyznam się szczerze, że byłem trochę wkurzony na to wszystko, tym bardziej, że na dokładkę nadłamałem zderzak i stłukłem przeciwmgłę, ale....za radą mojej lepszej połowy odsunąłem z głowy troszeczkę ten temat, parę dni oddechu i skupienia na pracy i wnioski przyszły niemal natychmiast. Nie ma co się denerwować i stresować. Na spokojnie, cierpliwie, naprawimy. Będę Was informował na bieżąco wraz ze zdjęciami. Napiszcie co myślicie o tym niecnym, aczkolwiek jeszcze trochę nieśmiałym planie - każda rada i informacja na wagę złota! Ja się dopiero uczę mechaniki samochodowej (spoko luz, hobbystycznie, nikomu aut nie będę naprawiał hah ) Pozdrawiam Was ciepło. Cześć!
  2. Siemanko! Problem niby prosty i znany, jednak troszkę się rozpiszę, bo ma szersze spektrum. 1995 r, M50B20 Vanos, LPG od prinsa, zaczęło się jakiś czas temu od falowania na jałowych na gazie. Później oczywiście doszło gaśnięcie na skrzyżowaniu, standard. Plan i tak miałem, żeby zrobić generalny przegląd i wymianę sparciałych węży, króćców i wężyka od odmy, bo mimo, że waliłem plakiem na spokojnym silniku, żadnych zmian ani skoków nie zauważyłem, to stan tych gum pozostawia wiele do życzenia. Co ciekawe te sytuacje zaczynają się dopiero po konkretnym rozgrzaniu silnika, najczęściej po zrobieniu conajmniej 20-30 km, a czasem objawy występują dopiero po przejechaniu dopiero dobrych 100km, przy czym w trasie pojawia się druga wada instalacji - chwilowe przełączanie się na benzynę, tak na kilka minut i powrót na gaz (towarzyszą temu szarpnięcia), a czasem ni z tąd ni z owąd po prostu instalacja całkiem się wyłącza i na resztę dnia (głównie tak jest do przestygnięcia) już nie chce się załączyć, lub załącza się na dwie trzy sekundy, potem piszczy i siema, na razie. Ale, ze 2 tygodnie temu, jeżdżąc na samej benzynie, zauważyłem, że bardzo rzadko, ale zdarza mu się zafalować i w tej konfiguracji, również gdy już fest się zagrzeje (aczkolwiek nie zdarzyło się, żeby zgasł, raczej takie 2-3 zakrztuśnięcia i na jakiś czas spokój). Nie wiem co o tym myśleć, pojawiały się pomysły, że może sonda na wydechu świruje, może ten wężyk od odmy się zatyka i krok się też zalepił... Zanim zacznę wymieniać połowę czujników itp potrzebuję Waszej rady, czy może spotkaliście się z takimi objawami? Szukam też jakiegoś dobrego gazownika we Wrocławiu, który zrobił by diagnostykę tej instalacji LPG, rozebrał ją, wyczyścił, zmienił butlę i wystawił mi fakturę na montaż celem legalizacji (całość wygląda wizualnie na względnie nową, ale nie ja ją robiłem, nie mam na nią żadnych papierów, auto rejestrowane w Polsce dopiero w 2016 roku). Myślałem też o całkowitej wymianie tej instalacji, ale jak go kupiłem na jesień, to wszystko hulało jak trzeba, fajnie się zbierał jak na ten silniczek, problemy zaczęły się w grudniu po dłuższym postoju, więc też dylemat mam, czy próbować to składać od nowa, czy puścić instalacje na części, pojechać na Michalczyka i zamówić nowego Staga... Aha, widziałem kiedyś w stopce, że któryś z obecnych tu kolegów robi diagnostyki komputerowe tych starszych modeli, możecie podrzucić jakiś namiar? Może to naprowadzi, w którym kierunku szukać problemu. W razie potrzeby podrzucę namiar do siebie telefoniczny, WhatApp czy facebook. Pozdrowienia!
  3. Merkava

    Trzepanie auta [e32]

    A trzepie tylko przy hamowaniu czy ogólnie powyżej 90-100 km/h są drgania? Ja miałem tak, że od 90 km/h pojawiały się drgania całej budy, niewielkie, ale nieprzyjemne i zdecydowanie niepokojące. Felgi proste, nówki opony, pełne wyważenie, brak luzów, wjechał nowy drążek środkowy, nowe tarcze i klocki, nadal to samo. Odpowiedź? Banalna! Miałem styling 48 z otworem 74,1mm, a piasta e34 ma 72,6mm. Stąd drgania. Zestaw pierścieni centrujących pod ten wymiar - 30pln, wymiana u kumpla na warsztacie 15 minut i po kłopocie, płynie jak trzeba. Żadnych drgań. Pozdro!
  4. Merkava

    Brak ogrzewania.

    Witam. E34 Touring 520i wersja 24V Mam problem z ogrzewaniem, mianowicie mimo ustawienia nawiewu na maksymalne wartości (zarówno na panelu klimy, jak i na kratce na środku, wszystkie przełączniki mają również wyczuwalny opór przy zmianie parametrów) powietrze nadal arktyczne. Wszystkie bezpieczniki sprawdziłem na opór, przy ustawieniu 20 Ohm wartości 0,6 - 0,2, więc wychodzi, że wsio działa. Dodatkowo okazało się, że jeździłem z ukręconą śrubą odpowietrzenia, prawdopodobnie od zakupu (4 miesiące), wcześniej nawiewu nie sprawdzałem, auto stało na zewnątrz ostatnie 4 tygodnie nieruszane. Śruba wymieniona, płyn uzupełniony, próbowałem go odpowietrzyć zgodnie z poradami na forum, ale nadal zimno, na dodatek płyn się nie przelewa na wolnych obrotach (mimo, że jest w wyrównawczym zapas), masując górny wąż coś tam się siorbie, jeszcze później dopisze, czy na większych obrotach przelewa się normalnie (nie mam nikogo pod ręką do pomocy niestety). Pierwsza myśl - pompa wody. Ale... Jeździłem nim od zakupu prawie codziennie, to samo ostatnie 2 dni zrobiłem jakieś 200km, więc zarówno jak było cieplej, jak i teraz wskazówka temperatury spokojnie i równomiernie podnosi się do pionu i bez problemu ten pion trzyma. Płyn nie bulgocze, wszystkie węże ciepłe, przy pionie na odkręconym wlewie płyn nie bulgocze, lekko paruje, ale wiadomo, jest już zimno, wiec różnica temperatur, silnik pracuje równo i jak trzeba, visco kręci raz szybciej, raz wolniej, więc wydaje mi się, że zarówno czujnik jak i same visco pracują prawidłowo. No kurcze nie mam już pomysłu. Jutro wjadę na garaż do teścia i sprawdzę napięcie na elektrozaworze (chociaż przy braku napięcia powinien się maksymalnie otworzyć, a nie zamknąć), ewentualnie dziada rozkręcę na części. Może to być tak, że zrobiła się na nim kurtyna powietrzna i blokuje całkowicie? Zauważyłem też, że przy zmianie ciśnienia na zewnątrz lubi sobie siknąć ze 100-200ml. Innych wycieków brak, więc założyłem, że uszczelki od wyrównawczego są do wymiany (mokro na łączeniach). Zamówiłem sobie te uszczelki w ASO, dodatkowo nie mam pewności, co tam było lane przez poprzedniego właściciela i tak skłaniam się ku zrobienia pełnego płukania układu chłodzenia, demontaż elektrozaworów, pompy, termostatu i zrobienie ich regeneracji. Tylko, jeżeli temperatura w obiegu wydaje się w porządku, to czy jest sens zamawiać masę nie najtańszych części...? Może któryś z Was ma większe pojęcie na ten temat, miałby chwilę i garaż, żebym podjechał zobaczyć, może krytyczne oko zobaczy więcej, oczywiście - nie za darmo. Liczę na Waszą pomoc i doświadczenie! Pozdro!
  5. Merkava

    Cieknący płyn chłodniczy

    Czołem! Sory, że odgrzewam kotleta, ale u mnie podobnie lubi się ulać ni z tąd ni z owąd (2 tygodnie stał, zmiana ciśnienia i teściu mi zdjęcie śle, że coś się zsikało mi w aucie ). Z początku myślałem, ze to cieknie z ukręconej śruby odpowietrzenia, ale auto nie jeżdżone, więc raczej to nie to (śruba też kupiona, czeka na mój powrót do kraju). No to zapytuję Dzikiego (zacytowałem, żeby powiadomienie o odgrzaniu tematu się pojawiło), czy ten oring mały na zdjęciu poniżej, to ten sam, co na rysunku (4) i czy masz może informacje, czy w przypadku oringu (3) zamawiać trzeba 2 sztuki, czy w zestaw wchodzą od razu dwie uszczelki? Pozdro!
  6. Merkava

    Wpadłem się przywitać.

    Francuz, błagam Cię, dla tysiąca sztuk mi się nie opłaca warsztatu wyciągać. W taki detal się nie bawię
  7. Dzięki za informację! To biorę się za szukanie, może na twarzoksiążce ktoś będzie miał (mam za mało postów, żeby zrobić ogłoszenie tutaj haha!) efendi: po stopce widzę, że gdy zacznę grzebać w elektryce, to będę miał komu męczyć bułę haha! ("!ofkors" nie za darmo) Pozdro siema, a jak to mój szef wiatrak mówi: Joł!
  8. Czołem i siema! Szybkie pytanie dla pewności - czy jest możliwość wymiany w fotelu samego obszycia welurowego z gąbką z fotela pasażera na fotel kierowcy? Mianowicie kreśli się to tak, że rozerwał mi się u kierowcy welur, w miejscu wiadomym, natomiast reszta jest w stanie bardzo dobrym. No i standardowo, trudno znaleźć niezniszczony fotel kierowcy, kłania się tapicer, jeden gościu mi podrzucił ciekawostkę, ze jak najbardziej po rozebraniu fotela pasażera można odpiąć haczyki z pokryciem i gąbką i przełożyć na fotel kierowcy. Mnie taki układ pasuje bardzo, bo zdecydowanie łatwiej i taniej znaleźć cały fotel pasażera. Co Wy o tym myślicie, jakieś doświadczenia z tym związane? Dodam tylko, że fotele to typowy "klasik bieda edyszyn", więc żadnej elektryki w nim nie ma (chyba poza czujnikiem poduszki). Może ktoś z Was ma przy okazji taki fotel, lub samo pokrycie na sprzedaż? Kolor to Athrazit, polift '95, dodatkowo wlepiam zdjęcia. Z góry dzięki za ciut info, pozdrowienia dla wszytkich, joł!
  9. Jak kultura nakazuje, chciałbym się przywitać jako nowy na forum. Tak więc Siema! Jeżeli chodzi o mnie, to rodzice ochrzcili mnie jako Huberta, i... nadal identyfikuję się jako Hubert. Tak więc 27 wiosen za mną, mieszkam we Wrocławiu od lat dwóch, zawodowo param się łodziarką, hobbistycznie próbuję lepić papier w coś, co przypomina więcej niż tylko zlepiony papier. Bardzo długo zastanawiałem się, jakie auto wziąć, pewnym było to, że będzie to zdecydowanie temat klasyki, chodziły mi po głowie głównie owoce Stuttgartu, ale nie trafiłem na taki model i stan, który trafiłby w me serce zarówno stanem, linią czy również ceną. Inaczej natomiast było z Bawarią....przyznam szczerze, nigdy nawet nie myślałem, że kupię sobie dresiarski stereotyp społeczny (a disco polo uwielbiam!). Moja lepsza połowa stanęła jak wryta, gdy zobaczyła, ze wracam trzema literkami w logo, popatrzyła na mój krótko ścięty łeb, posłuchała muzyki wydobywającej się zza uchylonej szyby (tej samej co powyżej, a jak!) i zapytała tylko, czy mam 3 paski na dresie? Niestety, to były zwykłe dresy z przeceny w Tesco. Normalnie noszę dżinsy. No ale nie to jest ważne... Ważne jest, że od tamtego momentu minęło już kilkanaście tygodni, a ja nadal jestem zajarany, tym, że jest, że mam, że będę wydawał mnóstwo siana, bo roboty to jest huk! Ale jest! I jeździ, skręca, świeci, tylko nie tito, bo coś się spsuło. Wracam za tydzień do domu, kapcie nowiuśkie kupiłem, to założę, bujnę się po mieście przyszpanić, że mam, że nówki i w ogóle, i zacznę rozkręcać i skręcać dalej. Ale i tak będzie fajnie! Mniam! Pozdrowienia dla wszystkich! A, w ogóle jakby ktoś z was miał ochotę wyskoczyć na piwo, flaszkę czy po prostu pogadać, kurcze, walcie do mnie jak w dym! Bardzo chętnie poznam więcej takich wariatów, jak choćby ja Pozdro 600.